piątek, 1 listopada 2013

Czy syndrom DDA naprawdę istnieje? Fakty i mity

Psychologowie i specjaliści od terapii uzależnień nieustannie spierają się między sobą na temat tego, czy istnieje takie zaburzenie jak syndrom DDA, czyli Dorosłych Dzieci Alkoholików. Wprawdzie w oficjalnej klasyfikacji zaburzeń psychicznych nie widnieje tego typu syndrom, to jednak faktem niezaprzeczalnym jest, że wiele terapii prowadzi się właśnie pod kątem leczenia tak nazywanego "zaburzenia".

Powszechność występowania

Wszyscy są jednak zgodni co do tego, że syndrom DDA jest problemem występującym bardzo powszechnie. Szacunkowe statystyki podają bowiem, że dotyczy on ponad połowy polskiego społeczeństwa. Czasami wskazuje się również na tak zwany syndrom DDD, czyli ściśle rzecz biorąc dorosłe dziecko z rodziny dysfunkcyjnej.

Efekt horoskopowy?

To właśnie wskazywana powszechność jest tym, co najczęściej poddawane jest ostrej krytyce. Badania diagnostyczne bowiem są przeprowadzane za pomocą testów opartych na efekcie horoskopowym. Każdy z nas zgodziłby się zapewne z takimi stwierdzeniami jak na przykład:

  • Czy w relacjach z ludźmi musisz zgadywać, co jest normalne?
  • Czy czujesz strach przed cudzym gniewem i awanturami?
  • Czy w relacjach z ludźmi musisz zgadywać, co jest normalne?

Czy zatem syndrom DDA nie istnieje?

Czy fakt oparcia syndromu DDA na efekcie horoskopowym całkowicie przekreśla jego istnienie? Wydaje się, że tak nie jest, bowiem wychowywanie się w rodzinie z problemem alkoholowym zawsze stwarza negatywne warunki dla rozwoju człowieka. Wprawdzie jest wiele osób, które mimo przyjścia na świat w takiej rodzinie radzą sobie w swoim życiu całkiem dobrze, nikt nie pyta jednak o to, ile ich to kosztowało i nadal kosztuje.

Podsumowując trzeba powiedzieć, że problem DDA faktycznie istnieje, ale jest raczej nie tyle zaburzeniem psychologicznym poddającym się klasyfikowaniu, co raczej problem ogólnospołecznym, spowodowanym powszechnością nadużywania alkoholu w naszej kulturze. Warto jednak bez wątpienia prowadzić pomoc psychologiczną dla osób, które same nie są w stanie poradzić sobie z piętnem nałożonym na nie poprzez życie w rodzinie alkoholowej. Jednocześnie powinno się je informować o tym, że ich problem nie jest bynajmniej chorobą.


baner

7 komentarzy:

  1. A ja naczytałem się Chandlera, Neila i Pransky'ego i mogę powiedzieć, że ani alkoholizm, ani DDA choroba NIE są, a wynikają jedynie z błędnego myślenia. Plus, widzę, że ludzie niejako nałogowo opowiadają sobie bzdurną, zakłamaną historyjkę, wierzą w nią i postępują adekwatnie. I nie zmieniają nic we własnym życiu. 12 kroków - mnie pomaga i pomagać będzie, a to, w jakiej rodzinie się urodziłem i jak postępowałem w przeszłości nie ma dziś żadnego znaczenia, bo mam WYBÓR i WYBIERAM. Dziekuję! :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję, że doszedłeś do takiego etapu, w którym przeszłość Cię nie ogranicza, świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że syndrom DDA - jest takim pojęciem wywoławczym. Osoby wychowane w rodzinach alkoholowych, dysfunkcyjnych itp. w większości są osobami, które mają problemy związane z własnymi emocjami, uczuciami, zachowaniami (cechy DDA). Też myślę, ze to nie jest choroba. Znam wielu DDA i wiem, że Ci co pracują nad sobą naprawdę radzą sobie z tym.Sytuacja każdego z nas jest całkiem inna. Jeden sobie szybko poradzi, inny będzie się z tym zmagał całe życie. To również kwestia charakteru. Dziś też grubą kreską odciąłem się od przeszłości i żyję Tu i Teraz. I jest mi dobrze :) pozdrawiam
    http://ddawsieci.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
  4. Widać więc, że dzieciństwo w rodzinie alkoholowej nie musi być żadnym wyrokiem. Dobrze, że nie boicie się o tym mówić :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wyrok to za mocne słowo. Po prostu, nam wszystkim, mi również, pojawiają się w głowie różne myśli. Czasami otoczenie je wzmacnia, czasami weryfikuje jako nieprawdziwe, osłabia. Ot, cały sekret "dzieciństwa w rodzinie typu [wstaw cokolwiek]". Nabrałem pewnych poglądów, potem - Bogu dzięki - znalazłem się w życiu w takiej sytuacji, która pozwoliła mi wiele z nich zweryfikować, ponownie odnieść do rzeczywistości. I tyle, to jest takie proste - moim zdaniem.

    OdpowiedzUsuń
  6. cześć !

    Należy podchodzić krytycznie do wszystkich zagadnień i teorii tym bardziej do teorii DDA / KONCEPTU DDA- przylazło to do nas zza oceanu .
    szeroko KONCEPCIE DDA w:
    Koncept DDA – efekt Barnuma? - Andrzej Margasiński
    http://www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=428
    wybrane fragmenty:

    "...Krytyka koncepcji – efekt Barnuma?
    Zarzuty podnoszone wobec koncepcji DDA w znacznym stopniu pokrywają się z przytoczoną wcześniej krytyką współuzależnienia. Koncept DDA ma przede wszystkim charakter teoretyczny, wywiedziony z doświadczeń terapeutycznych. Wydaje się, że w stosunku do współuzależnienia, istnieje relatywnie więcej badań empirycznych, ale na ich podstawie również trudno o jednolity i spójny obraz.

    Wielu badaczy podnosi wobec koncepcji DDA zarzuty natury proceduralnej, kwestionując niereprezentatywny dobór próbek, niedostateczne grupy kontrolne czy kiepski pomiar historii rodzinnego alkoholizmu (Burk i Sher, 1988; Sher, 1991; Windle i Searles, 1990). Wiele badań dotyczących dzieci z rodzin alkoholowych (DA) i DDA opiera się wyłącznie na pacjentach pozostających w terapii lub uczęszczających na grupy samopomocowe w ramach ruchu AA. Generalizowanie na podstawie takich próbek, a pamiętać trzeba, że mówimy o milionowych populacjach, jest mocno nieuprawnione, podobnie, jak na znajdujących się na drugim biegunie studentach, stanowiących również szeroką grupę badawczą. Zarzuty metodologiczne to jeden kierunek krytyki, drugim jest niejednoznaczność otrzymywanych rezultatów....

    Bodaj najbardziej skrajna krytyka konceptu DDA związana jest z przypisaniem mu tzw. efektu Barnuma (inne określenia: efekt Forera lub efekt horoskopowy). Nazwa efekt Barnuma nawiązuje do postaci Phineasa Taylora Barnuma, słynnego XIX-wiecznego amerykańskiego showmana, organizatora głośnych wystaw z dziwolągami, twórcy koncepcji objazdowego cyrku, słynącego z niekonwencjonalnych pomysłów reklamowych, w których nierzadko uciekał się do blagi i mistyfikacji. P.T.Barnum kierował się maksymą, iż każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Zjawisko to opisane przez Forera (1949) oraz Meehla (1956) polega na obserwacji, iż ludzie akceptują określone opisy osobowości jako trafne w odniesieniu do siebie, podczas, gdy w rzeczywistości są to opisy ogólne, niejednoznaczne, niejednokrotnie o podwójnym znaczeniu, ale powiązane z cechami społecznie pożądanymi, trudnymi z tego powodu do odrzucenia, co powoduje, że mają charakter opisów akceptowanych powszechnie. Efekt ten nasila się, gdy osoba zainteresowana jest przekonana, że analizy zostały przygotowane specjalnie dla niej, ich źródłem jest autorytet, gdy podkreślane są głównie pozytywne cechy. Tzw. oświadczenia Barnuma to wieloznaczne określenia, które mogą mieć charakter zdań typu: "Masz wady, których nie udało ci się jeszcze zamienić w zalety", "Czasami jesteś niepewny swoich wyborów", "Lubisz być podziwiany, ale jesteś krytyczny wobec siebie", są to konstrukcje zdaniowe często używane w stawianiu horoskopów, stąd także określenie efekt horoskopowy. Innymi słowy oświadczenia Barnuma mogą praktycznie pasować do każdego. ..
    Czy to oznacza, iż z braku widocznej nadziei na nową syntezę należy porzucić wszelkie próby badawcze? Oczywiście nie, w chwili obecnej w myśleniu o DDA brakuje zbyt wielu fragmentów wiedzy elementarnej, jakakolwiek nowa synteza może narodzić się tylko po wypełnieniu tych luk. Chodzi raczej o to, by badacze podejmujący te kwestie zachowywali ostrożność w wyciąganiu wniosków, a szczególnie w formułowaniu częstokroć niczym nie uprawomocnionych uogólnień. Ostrożność należy także zachować w postępowaniu terapeutycznym. Posługiwanie się utartymi stereotypami w kontakcie z pacjentem może być mało efektywne, a czasami szkodliwe. Zamiast stosowania utartych klisz podejmować trzeba trud dobrego jednostkowego rozpoznania. Profesjonalna i wszechstronna indywidualna diagnoza to warunek skutecznej pomocy. ..."

    pzdr.



    OdpowiedzUsuń
  7. DDA dla mnie to MODEL, który opisuje na swój sposób rzeczywistość. Gdzieniegdzie działa. Gdzieniegdzie jest szkodliwy. Podobnie jak modele innych -izmów czy -zależnień.

    OdpowiedzUsuń